czwartek, 5 grudnia 2013

wtorek, 3 grudnia 2013

Liam-część 10

-Skoro tak mówisz- powiedziała, wstając z fotela i ruszając do swojego pokoju. Zrobiłam to samo. Jej królestwo nic się nie zmieniło. Te same ściany, te same meble. No może poza tym zdjęciem na szafce przy łóżku. Podeszłam bliżej i wzięłam je do ręki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na nim był mój przyjaciel. Przecież to Harry! Boże, czy ja byłam, aż taka ślepa?
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?- spytałam z uśmiechem na twarzy.- Pomogłabym ci go zdobyć.
-Wątpię- spuściła głowę.
-Poczekaj tutaj chwilkę- powiedziałam, po czym wyszłam na dwór.
/ROZMOWA TELEFONICZNA/
-Harry?
-Cześć siostrzyczko, jak tam u Angeles?
-Chciałbyś może gdzieś jutro z nią wyskoczyć?- spytałam, nie owijając w bawełnę.
-Pewnie- zgodził się, z entuzjazmem w głosie.- O której i gdzie?
-Może o drugiej po nią przyjdziesz?- zaproponowałam.- Powiedz też Liamowi i reszcie, że dzisiaj zostaje u Angeles na noc.
-Ok. To ja lecę planować jutrzejsze spotkanie. Papa siostrzyczko- powiedział słodko, na co ja się tylko uśmiechnęłam, czego chłopak niestety nie  mógł zobaczyć.
 *Harry*
 Nawet dobrze, że Vilu umówiła mnie na randkę, przepraszam spotkanie z jej przyjaciółką. Bardzo ją lubię. Słyszałem, że jakiś czas temu rozstała się z chłopakiem. Ciekawe dla czego... Może potem dowiem się czegoś od Violetty. Byłem tak zajęty rozmyślaniem, że nie zauważyłem dziewczyny, idącej przede mną. Cała zawartość mojej kawy wylądowała na jej sukience. 
-Przepraszam!- krzyknąłem odruchowo. Wyciągnąłem z kieszeni paczkę chusteczek i zacząłem czyścić, to co zrobiłem.
-Tak, tylko pogorszysz sprawę- zaśmiała się. Spojrzałem na nią. Gdy zobaczyłem jej uśmiech, odwzajemniłem to. Jak to mówią, był tak promienny, że rozpuściłby największe lody.
-Może dasz się zaprosić na  kawę w ramach przeprosin?- zaproponowałem, odsuwając się trochę do tyłu, aby zobaczyć ją całą. Tak jak myślałem. Pięknie wyglądała. Nawet w tej bluzce, oblanej moim napojem.
-Na dzisiaj mam dosyć kawy- znów się uśmiechnęła, wycierając plamę mokrymi chusteczkami, które wyjęła z torby. 
-To może jutro?- spytałem. Widząc niezdecydowanie dziewczyny, szybko dodałem-Nie przyjmuję odmowy.
-Skoro tak ci na tym zależy, spotkamy się o drugiej w tym miejscu- powiedziała, wskazując na latarnię, która jako jedyna oświetlała pobliski plac.- To do jutra!- zawołała na odchodnym. 
   Długo jeszcze stałem tam niczym słup. Dopiero po jakiś piętnastu minutach doszło do mnie to, co zrobiłem. Umówiłem się na dwie randki jednego dnia. Na jedną z Angeles, przyjaciółką Violetty, a na drugą z tajemniczą pięknością. Jak ona ma na imię? Ach! Styles! Zapomniałeś się zapytać! Dobrze, że chociaż wiem, na którą się z nią umówiłem. Tylko nie mogę sobie przypomnieć, o której miałem przyjść po Angeles. Zawsze czegoś zapomnę. Lepiej napiszę do Violetty.
Odpowiedź przyszła prawie natychmiast.
Boże co ja zrobiłem? Dlaczego najzwyczajniej w świecie jej nie powiedziałem prawdy?
*Angeles*
Violetta wróciła do mojego pokoju jakaś... rozweselona? Tak, to chyba najodpowiedniejsze słowo, by opisać jej stan. Nie chciałam się jej pytać, co wprowadziło ją w taki dobry humor, ale ciekawość zwyciężyła.
-Powiesz mi sama, czy mam ci kupić loda, abyś mi coś powiedziała- zaśmiałam się. Było po niej widać, że chce to zrobić.
-Nie- odpowiedziała lakonicznie. Zdziwiła mnie jej odpowiedź.
-A powinnam wiedzieć?- pytałam dalej. Może w końcu pęknie i uda mi się coś z niej wyciągnąć.
-N...Nie- zawahała się.  Czyli jednak powinnam.
-Dobra nie mam ochoty z ciebie to wyciągać siłą. Ile mamy jeszcze czasu?
-Jest szesnasta trzydzieści sześć, a do czternastej mamy...- przerwałam, by dziewczyna zrozumiała o co mi chodzi.
-Zaraz co takiego?- powiedziała, unosząc kąciki ust do góry.- Zostajesz u mnie na  noc?- spytała, dla pewności łapiąc mnie za ręce.
-Tak!- zawołałam, po czym obie zaczęłyśmy skakać jak małe dziewczynki.
*Następnego dnia,Niall*
 Chodziłem jakiś rozkojarzony po całym mieszkaniu Liama. Byłem w nim sam. Wszyscy gdzieś wyszli. Byłem tylko ja i moje myśli. Bez namysłu wziąłem gitarę mojego przyjaciela i zacząłem jeździć palcami po jej strunach. Bez problemu powtórzyłem na niej wszystkie chwyty. Zacząłem grać na niej jedną z naszych piosenek, a mianowicie „Kiss you”. Jednak szybko z tego zrezygnowałem. Mój umysł zaczął mi podpowiadać, abym zagrał „Story of my life”. Posłuchałem się go. W połowie piosenki usłyszałem, że jakiś żeński głos do mnie dołączył. Nigdy wcześniej go nie słyszałem, ale trzeba przyznać, że brzmiał wspaniale. Po skończeniu naszego duetu spojrzałem na jego właścicielkę. Nigdy bym się nie spodziewał, że Violetta ma tak niesamowity głos.Wiedziałem, że dobrze śpiewa, ale nie żeby aż tak.
-Dlaczego wcześniej nie śpiewałaś, jak cię o to prosiliśmy?- spytałem, ciągle pod wrażeniem.
_______________________________________________________________________________
No i jest :) Dlaczego Violetta wcześniej nie chciała śpiewać chłopakom? Jaki był jej powód?

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Liam- część 9

Pobiegłam od razu do mojego pokoju. Było tam ciemno. Cała ja. Zapomniałam odsłonić roletę. Podeszłam  bliżej okna. Już miałam sięgać po sznurek, gdy poczułam na biodrach czyjeś ręce. Już miałam krzyknąć, ale usłyszałam słowa:
-Nie bój się. To tylko ja- usłyszałam głos Liama.
  Ja go już naprawdę nie rozumiem. Najpierw się do mnie nie odzywa, jakbym popełniła największą zbrodnie na świecie, a potem obejmuje mnie w pasie jakby nic się nie stało. Może ma wahania nastroju tak jak kobiety w ciąży?
-Liam, powiesz mi wreszcie o co ci chodzi?- spytałam spokojnie.
-Nie domyślasz się?- posmutniał.
-Czego?- zdziwiłam się.
-Ehh... Nieważne- zrezygnował.
-Liam proszę  nie bądź taki- powiedziałam, łapiąc go za podbródek, aby lepiej zobaczyć jego twarz.
*Liam*
 Gdyby nie telefon dziewczyny, pewnie byłbym ją pocałował. Zawsze coś musi mi przeszkodzić. Niechętnie się od niej odsunąłem.
-Przepraszam cię- powiedziała odchodząc kawałek, po czym odebrała telefon.- Halo? Angeles? (czyt.Anheles?) Boże jak ja cię długo nie widziałam! Z chęcią! To co u ciebie za godzinę? Ok. To do zobaczenia - pożegnała się.
-Wychodzisz?- spytałem. Boże jaki ja jestem głupi, przecież to logiczne. No tak, ale nic innego nie przyszło mi do głowy.
-Ee... Tak, i jakbyś mógł wyjść z mojego pokoju, bo chcę się przebrać- zaśmiała się.
Chętnie bym tam został, ale... niestety nie mogłem.
*Violetta*
 Zostało mi piętnaście. Szybkim krokiem wyszłam z domu i skierowałam się pod dom mojej przyjaciółki Angeles. Długo się nie widziałyśmy. Z tego co pamiętam, mimo młodego wieku ma narzeczonego. Droga mija szybciej jak się wspomina te wszystkie chwile spędzone z przyjaciółką. I tak było i w moim przypadku. Nim się obejrzałam stałam pod jej drzwiami. Lekko w nie zapukałam. Po chwili się otworzyły, a z nich wyleciała moja przyjaciółka. Zaczęła mnie przytulać, co ja odwzajemniłam. Po dobrych kilku minutach puściłyśmy się i weszłyśmy do środka. Kiedy byłam tutaj ostatnio pod ścianą stały dwie gitary, a teraz stała jedna.
 -A gdzie jest gitara Diega?-spytałam.
-Rozstałam się z nim jakieś dwa miesiące temu- zaśmiała się.
-Ale jak to? Dlaczego?- zdziwiłam się.
-Uświadomiłam sobie, że kocham kogoś innego, a nim byłam tylko zauroczona i to zauroczenie- wyjaśniła na jednym oddechu.
-Zaraz, zaraz cofnij- powiedziałam.- Kto wpadł ci w oko?
-Wiesz... Ma taki anielski głos...
-Znam go?- przerwałam jej.
-Tak.
-Jak dobrze?
-Bardziej niż myślisz.
-No weź mi powiedz- zaciekawiła mnie.- Kto to?
-Ale obiecasz, że nie powiesz tej osobie?
-Obiecuję- uśmiechnęłam się.- A więc?
-To tak, jak już wiesz znasz go, ale nie wiesz tego, że trzymam jego zdjęcie na szafce nocnej- zawstydziła się.
-Nie masz czego się wstydzić. To słodkie- przyznałam.
-Skoro tak mówisz- powiedziała, wstając z fotela i ruszając do swojego pokoju. Zrobiłam to samo. Jej królestwo nic się nie zmieniło. Te same ściany, te same meble. No może poza tym zdjęciem na szafce przy łóżku. Podeszłam bliżej i wzięłam je do ręki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na nim był....
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie  było rozdziału, ale wiecie nauka i do tego jeszcze miałam karę. Wiecie dobrze, że staram się jak najczęściej dodawać i nie zawsze uda mi się wejść ;// Chce własnego kompa ;//