-Dlaczego mi nie powiedziałaś?- spytałam z uśmiechem na twarzy.- Pomogłabym ci go zdobyć. -Wątpię- spuściła głowę.
-Poczekaj tutaj chwilkę- powiedziałam, po czym wyszłam na dwór.
/ROZMOWA TELEFONICZNA/
-Harry?
-Cześć siostrzyczko, jak tam u Angeles?
-Chciałbyś może gdzieś jutro z nią wyskoczyć?- spytałam, nie owijając w bawełnę.
-Pewnie- zgodził się, z entuzjazmem w głosie.- O której i gdzie?
-Może o drugiej po nią przyjdziesz?- zaproponowałam.- Powiedz też Liamowi i reszcie, że dzisiaj zostaje u Angeles na noc.
-Ok. To ja lecę planować jutrzejsze spotkanie. Papa siostrzyczko- powiedział słodko, na co ja się tylko uśmiechnęłam, czego chłopak niestety nie mógł zobaczyć.
*Harry*
Nawet dobrze, że Vilu umówiła mnie na randkę, przepraszam spotkanie z jej przyjaciółką. Bardzo ją lubię. Słyszałem, że jakiś czas temu rozstała się z chłopakiem. Ciekawe dla czego... Może potem dowiem się czegoś od Violetty. Byłem tak zajęty rozmyślaniem, że nie zauważyłem dziewczyny, idącej przede mną. Cała zawartość mojej kawy wylądowała na jej sukience.
-Przepraszam!- krzyknąłem odruchowo. Wyciągnąłem z kieszeni paczkę chusteczek i zacząłem czyścić, to co zrobiłem.
-Tak, tylko pogorszysz sprawę- zaśmiała się. Spojrzałem na nią. Gdy zobaczyłem jej uśmiech, odwzajemniłem to. Jak to mówią, był tak promienny, że rozpuściłby największe lody.
-Może dasz się zaprosić na kawę w ramach przeprosin?- zaproponowałem, odsuwając się trochę do tyłu, aby zobaczyć ją całą. Tak jak myślałem. Pięknie wyglądała. Nawet w tej bluzce, oblanej moim napojem.
-Na dzisiaj mam dosyć kawy- znów się uśmiechnęła, wycierając plamę mokrymi chusteczkami, które wyjęła z torby.
-To może jutro?- spytałem. Widząc niezdecydowanie dziewczyny, szybko dodałem-Nie przyjmuję odmowy.
-Skoro tak ci na tym zależy, spotkamy się o drugiej w tym miejscu- powiedziała, wskazując na latarnię, która jako jedyna oświetlała pobliski plac.- To do jutra!- zawołała na odchodnym.
Długo jeszcze stałem tam niczym słup. Dopiero po jakiś piętnastu minutach doszło do mnie to, co zrobiłem. Umówiłem się na dwie randki jednego dnia. Na jedną z Angeles, przyjaciółką Violetty, a na drugą z tajemniczą pięknością. Jak ona ma na imię? Ach! Styles! Zapomniałeś się zapytać! Dobrze, że chociaż wiem, na którą się z nią umówiłem. Tylko nie mogę sobie przypomnieć, o której miałem przyjść po Angeles. Zawsze czegoś zapomnę. Lepiej napiszę do Violetty.
Odpowiedź przyszła prawie natychmiast.
Boże co ja zrobiłem? Dlaczego najzwyczajniej w świecie jej nie powiedziałem prawdy?
*Angeles*
Violetta wróciła do mojego pokoju jakaś... rozweselona? Tak, to chyba najodpowiedniejsze słowo, by opisać jej stan. Nie chciałam się jej pytać, co wprowadziło ją w taki dobry humor, ale ciekawość zwyciężyła.
-Powiesz mi sama, czy mam ci kupić loda, abyś mi coś powiedziała- zaśmiałam się. Było po niej widać, że chce to zrobić.
-Nie- odpowiedziała lakonicznie. Zdziwiła mnie jej odpowiedź.
-A powinnam wiedzieć?- pytałam dalej. Może w końcu pęknie i uda mi się coś z niej wyciągnąć.
-N...Nie- zawahała się. Czyli jednak powinnam.
-Dobra nie mam ochoty z ciebie to wyciągać siłą. Ile mamy jeszcze czasu?
-Jest szesnasta trzydzieści sześć, a do czternastej mamy...- przerwałam, by dziewczyna zrozumiała o co mi chodzi.
-Zaraz co takiego?- powiedziała, unosząc kąciki ust do góry.- Zostajesz u mnie na noc?- spytała, dla pewności łapiąc mnie za ręce.
-Tak!- zawołałam, po czym obie zaczęłyśmy skakać jak małe dziewczynki.
*Następnego dnia,Niall*
Chodziłem jakiś rozkojarzony po całym mieszkaniu Liama. Byłem w nim sam. Wszyscy gdzieś wyszli. Byłem tylko ja i moje myśli. Bez namysłu wziąłem gitarę mojego przyjaciela i zacząłem jeździć palcami po jej strunach. Bez problemu powtórzyłem na niej wszystkie chwyty. Zacząłem grać na niej jedną z naszych piosenek, a mianowicie „Kiss you”. Jednak szybko z tego zrezygnowałem. Mój umysł zaczął mi podpowiadać, abym zagrał „Story of my life”. Posłuchałem się go. W połowie piosenki usłyszałem, że jakiś żeński głos do mnie dołączył. Nigdy wcześniej go nie słyszałem, ale trzeba przyznać, że brzmiał wspaniale. Po skończeniu naszego duetu spojrzałem na jego właścicielkę. Nigdy bym się nie spodziewał, że Violetta ma tak niesamowity głos.Wiedziałem, że dobrze śpiewa, ale nie żeby aż tak.
-Dlaczego wcześniej nie śpiewałaś, jak cię o to prosiliśmy?- spytałem, ciągle pod wrażeniem.
_______________________________________________________________________________
No i jest :) Dlaczego Violetta wcześniej nie chciała śpiewać chłopakom? Jaki był jej powód?

.png)
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz