-Nie bój się. To tylko ja- usłyszałam głos Liama.
Ja go już naprawdę nie rozumiem. Najpierw się do mnie nie odzywa, jakbym popełniła największą zbrodnie na świecie, a potem obejmuje mnie w pasie jakby nic się nie stało. Może ma wahania nastroju tak jak kobiety w ciąży?
-Liam, powiesz mi wreszcie o co ci chodzi?- spytałam spokojnie.
-Nie domyślasz się?- posmutniał.
-Czego?- zdziwiłam się.
-Ehh... Nieważne- zrezygnował.
-Liam proszę nie bądź taki- powiedziałam, łapiąc go za podbródek, aby lepiej zobaczyć jego twarz.
*Liam*
Gdyby nie telefon dziewczyny, pewnie byłbym ją pocałował. Zawsze coś musi mi przeszkodzić. Niechętnie się od niej odsunąłem.
-Przepraszam cię- powiedziała odchodząc kawałek, po czym odebrała telefon.- Halo? Angeles? (czyt.Anheles?) Boże jak ja cię długo nie widziałam! Z chęcią! To co u ciebie za godzinę? Ok. To do zobaczenia - pożegnała się.
-Wychodzisz?- spytałem. Boże jaki ja jestem głupi, przecież to logiczne. No tak, ale nic innego nie przyszło mi do głowy.
-Ee... Tak, i jakbyś mógł wyjść z mojego pokoju, bo chcę się przebrać- zaśmiała się.
Chętnie bym tam został, ale... niestety nie mogłem.
*Violetta*
Zostało mi piętnaście. Szybkim krokiem wyszłam z domu i skierowałam się pod dom mojej przyjaciółki Angeles. Długo się nie widziałyśmy. Z tego co pamiętam, mimo młodego wieku ma narzeczonego. Droga mija szybciej jak się wspomina te wszystkie chwile spędzone z przyjaciółką. I tak było i w moim przypadku. Nim się obejrzałam stałam pod jej drzwiami. Lekko w nie zapukałam. Po chwili się otworzyły, a z nich wyleciała moja przyjaciółka. Zaczęła mnie przytulać, co ja odwzajemniłam. Po dobrych kilku minutach puściłyśmy się i weszłyśmy do środka. Kiedy byłam tutaj ostatnio pod ścianą stały dwie gitary, a teraz stała jedna.
-A gdzie jest gitara Diega?-spytałam.
-Rozstałam się z nim jakieś dwa miesiące temu- zaśmiała się.
-Ale jak to? Dlaczego?- zdziwiłam się.
-Uświadomiłam sobie, że kocham kogoś innego, a nim byłam tylko zauroczona i to zauroczenie- wyjaśniła na jednym oddechu.
-Zaraz, zaraz cofnij- powiedziałam.- Kto wpadł ci w oko?
-Wiesz... Ma taki anielski głos...
-Znam go?- przerwałam jej.
-Tak.
-Jak dobrze?
-Bardziej niż myślisz.
-No weź mi powiedz- zaciekawiła mnie.- Kto to?
-Ale obiecasz, że nie powiesz tej osobie?
-Obiecuję- uśmiechnęłam się.- A więc?
-To tak, jak już wiesz znasz go, ale nie wiesz tego, że trzymam jego zdjęcie na szafce nocnej- zawstydziła się.
-Nie masz czego się wstydzić. To słodkie- przyznałam.
-Skoro tak mówisz- powiedziała, wstając z fotela i ruszając do swojego pokoju. Zrobiłam to samo. Jej królestwo nic się nie zmieniło. Te same ściany, te same meble. No może poza tym zdjęciem na szafce przy łóżku. Podeszłam bliżej i wzięłam je do ręki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na nim był....
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale wiecie nauka i do tego jeszcze miałam karę. Wiecie dobrze, że staram się jak najczęściej dodawać i nie zawsze uda mi się wejść ;// Chce własnego kompa ;//

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz