poniedziałek, 2 grudnia 2013

Liam- część 9

Pobiegłam od razu do mojego pokoju. Było tam ciemno. Cała ja. Zapomniałam odsłonić roletę. Podeszłam  bliżej okna. Już miałam sięgać po sznurek, gdy poczułam na biodrach czyjeś ręce. Już miałam krzyknąć, ale usłyszałam słowa:
-Nie bój się. To tylko ja- usłyszałam głos Liama.
  Ja go już naprawdę nie rozumiem. Najpierw się do mnie nie odzywa, jakbym popełniła największą zbrodnie na świecie, a potem obejmuje mnie w pasie jakby nic się nie stało. Może ma wahania nastroju tak jak kobiety w ciąży?
-Liam, powiesz mi wreszcie o co ci chodzi?- spytałam spokojnie.
-Nie domyślasz się?- posmutniał.
-Czego?- zdziwiłam się.
-Ehh... Nieważne- zrezygnował.
-Liam proszę  nie bądź taki- powiedziałam, łapiąc go za podbródek, aby lepiej zobaczyć jego twarz.
*Liam*
 Gdyby nie telefon dziewczyny, pewnie byłbym ją pocałował. Zawsze coś musi mi przeszkodzić. Niechętnie się od niej odsunąłem.
-Przepraszam cię- powiedziała odchodząc kawałek, po czym odebrała telefon.- Halo? Angeles? (czyt.Anheles?) Boże jak ja cię długo nie widziałam! Z chęcią! To co u ciebie za godzinę? Ok. To do zobaczenia - pożegnała się.
-Wychodzisz?- spytałem. Boże jaki ja jestem głupi, przecież to logiczne. No tak, ale nic innego nie przyszło mi do głowy.
-Ee... Tak, i jakbyś mógł wyjść z mojego pokoju, bo chcę się przebrać- zaśmiała się.
Chętnie bym tam został, ale... niestety nie mogłem.
*Violetta*
 Zostało mi piętnaście. Szybkim krokiem wyszłam z domu i skierowałam się pod dom mojej przyjaciółki Angeles. Długo się nie widziałyśmy. Z tego co pamiętam, mimo młodego wieku ma narzeczonego. Droga mija szybciej jak się wspomina te wszystkie chwile spędzone z przyjaciółką. I tak było i w moim przypadku. Nim się obejrzałam stałam pod jej drzwiami. Lekko w nie zapukałam. Po chwili się otworzyły, a z nich wyleciała moja przyjaciółka. Zaczęła mnie przytulać, co ja odwzajemniłam. Po dobrych kilku minutach puściłyśmy się i weszłyśmy do środka. Kiedy byłam tutaj ostatnio pod ścianą stały dwie gitary, a teraz stała jedna.
 -A gdzie jest gitara Diega?-spytałam.
-Rozstałam się z nim jakieś dwa miesiące temu- zaśmiała się.
-Ale jak to? Dlaczego?- zdziwiłam się.
-Uświadomiłam sobie, że kocham kogoś innego, a nim byłam tylko zauroczona i to zauroczenie- wyjaśniła na jednym oddechu.
-Zaraz, zaraz cofnij- powiedziałam.- Kto wpadł ci w oko?
-Wiesz... Ma taki anielski głos...
-Znam go?- przerwałam jej.
-Tak.
-Jak dobrze?
-Bardziej niż myślisz.
-No weź mi powiedz- zaciekawiła mnie.- Kto to?
-Ale obiecasz, że nie powiesz tej osobie?
-Obiecuję- uśmiechnęłam się.- A więc?
-To tak, jak już wiesz znasz go, ale nie wiesz tego, że trzymam jego zdjęcie na szafce nocnej- zawstydziła się.
-Nie masz czego się wstydzić. To słodkie- przyznałam.
-Skoro tak mówisz- powiedziała, wstając z fotela i ruszając do swojego pokoju. Zrobiłam to samo. Jej królestwo nic się nie zmieniło. Te same ściany, te same meble. No może poza tym zdjęciem na szafce przy łóżku. Podeszłam bliżej i wzięłam je do ręki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na nim był....
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie  było rozdziału, ale wiecie nauka i do tego jeszcze miałam karę. Wiecie dobrze, że staram się jak najczęściej dodawać i nie zawsze uda mi się wejść ;// Chce własnego kompa ;//

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz