Śniadanie minęło nam w ciszy. Postanowiłam ją przerwać:
-To może gdzieś wyjdziemy?
-Świetny pomysł- pierwszy odezwał się Niall.- Co nie chłopaki?
Reszta tylko pokiwała głową na znak, że się zgadzają.
-Harry, mógłbyś sprawdzić moją pocztę?- spytałam chłopaka.
-Jasne siostrzyczko-zgodził się.
Zawsze tak do mnie mówił. To takie... urocze? Tak to chyba odpowiednie słowo. Przypomniałam sobie, że muszę dać mu klucz od skrzynki. Bez niej by raczej jej nie otworzył :D. Rzuciłam mu go, po czym on znikł za drzwiami. I znowu to samo... Cisza... Chętnie bym ją znowu przerwała, ale co miałam powiedzieć? Hej, chłopaki zacznijcie gadać? Przecież to bez sensu.
-Violetta, jest jakiś list z szkoły muzycznej-wyrwał mnie z moich zamyśleń głos loczka.
-Zapisałaś się do szkoły muzycznej?- spytał Liam.
Nareszcie się do mnie odezwał. Od wczoraj panowała między nami napięta atmosfera. Nie wiem o co mu chodziło.
-Tak, ale to było jakiś miesiąc temu- wyjaśniłam.- Myślałam, że nie odpiszą mi.
Wzięłam do ręki kopertę, na której widniał napis "Ven a la música". Powoli urwałam górną część papieru i wyjęłam ze środka kartkę. Teraz jej zawartość zależała od tego czy będę chodzić do tej szkoły,czy nie...
Powoli zaczęłam czytać jej zawartość, która brzmiała tak:
"Chcemy poinformować, iż pani Violetta Vancantos [czyt. wankanto] została przyjęta przez naszą szkołę "Ven a la música". Potrzebne instrukcje niedługo przyślemy pocztą, na ten sam adres, na który otrzymano list.
Z poważaniem Dyrekcja szkoły"
Kiedy przeczytałam, że dostałam się, miałam ochotę skakać ze szczęścia. Jednak nie dałam tego po sobie poznać. Chciałam nabrać chłopaków. Pomyślałam o czymś złym. Jedyne co przyszło mi na myśl to moja mama, która zmarła w wypadku samolotu. Zrobiłam taką minę, że chłopcy, aż zaczęli mnie pocieszać.
-Nie martw się- powiedział Liam.
-Oni nie wiedzą co tracą nie przyjmując cię- dodał Louis.
-Dostaniesz się do lepszej szkoły- zakończył Harry.
-Wiecie co? Chyba wybiorę się na kurs aktorstwa- skomentowałam ich zachowanie, próbując powstrzymać się od śmiechu.
Cała trójka spojrzała się na mnie jak na wariatkę. Nie dziwię im się. Jeszcze przed chwilą płakałam (co prawda udawałam,ale oni tego nie wiedzą), a teraz śmiałam im się prosto w twarz. Jedyny Niall... "No właśnie gdzie on jest?"- spytałam sama siebie w myślach, rozglądając się dookoła.
-Tu jestem- usłyszałam znajomy mi głos, który stał za mną.
Odwróciłam się i zobaczyłam od ucha do ucha uśmiechniętego blondyna. Czasem sobie myśle, czy on przypadkiem nie umie czytać w myślach. Po jego minie wywnioskowałam, że wie, że ich oszukałam. Oooo... Fajnie się zrymowało. A wracając do tematu.
-Nieźle ich nabrałaś- powiedział dalej nie zmieniając wyrazu twarzy.
-Dziękuje- powiedziałam z wielkim bananem na ustach.
-Powiecie nam o co chodzi?- spytał kompletnie zmieszany Louis.
Nic nie odpowiedziałam, tylko przesunęłam kartkę, którą cały czas miałam w rękach do nich.
-Lepiej zacznij uciekać!- krzyknął Harry.
Dobrze, że szybko zareagowałam. Pobiegłam od razu do mojego pokoju. Było tam ciemno. Cała ja. Zapomniałam odsłonić roletę. Podeszłam bliżej okna. Już miałam sięgać po sznurek, gdy poczułam na biodrach czyjeś ręce. Już miałam krzyknąć, ale usłyszałam słowa:
-Nie bój się. To tylko ja...
______________________________________________________________________________
No i jest długo wyczekiwany rozdział 8. Wiecie staram się pisać rozdziały tak szybko jak mogę. Ale nie często mogę wejść na laptopa. Do tego jeszcze jest teraz szkoła. W tym roku chce mieć conajmniej średnią 5.0 więc muszę się trochę pouczyć. W zeszłym roku prawie mi się to udało, no ale... Co ja będę was zanudzać. Już niedługo rozdział 9. Pozdrawiam ;))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz