czwartek, 23 stycznia 2014

Uwaga!

Na razie na stare opowiadanie skończyła mi się wena, ale jak tylko wróci dalej będę je pisała. Narazie przerzucę je do innej zakładki ;).  Postanowiłam rozpocząć nowe opowiadanie tnz. O Nicole. Bohaterowie są już dodani w zakładce ;) Życzę miłego czytania.

czwartek, 5 grudnia 2013

wtorek, 3 grudnia 2013

Liam-część 10

-Skoro tak mówisz- powiedziała, wstając z fotela i ruszając do swojego pokoju. Zrobiłam to samo. Jej królestwo nic się nie zmieniło. Te same ściany, te same meble. No może poza tym zdjęciem na szafce przy łóżku. Podeszłam bliżej i wzięłam je do ręki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na nim był mój przyjaciel. Przecież to Harry! Boże, czy ja byłam, aż taka ślepa?
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?- spytałam z uśmiechem na twarzy.- Pomogłabym ci go zdobyć.
-Wątpię- spuściła głowę.
-Poczekaj tutaj chwilkę- powiedziałam, po czym wyszłam na dwór.
/ROZMOWA TELEFONICZNA/
-Harry?
-Cześć siostrzyczko, jak tam u Angeles?
-Chciałbyś może gdzieś jutro z nią wyskoczyć?- spytałam, nie owijając w bawełnę.
-Pewnie- zgodził się, z entuzjazmem w głosie.- O której i gdzie?
-Może o drugiej po nią przyjdziesz?- zaproponowałam.- Powiedz też Liamowi i reszcie, że dzisiaj zostaje u Angeles na noc.
-Ok. To ja lecę planować jutrzejsze spotkanie. Papa siostrzyczko- powiedział słodko, na co ja się tylko uśmiechnęłam, czego chłopak niestety nie  mógł zobaczyć.
 *Harry*
 Nawet dobrze, że Vilu umówiła mnie na randkę, przepraszam spotkanie z jej przyjaciółką. Bardzo ją lubię. Słyszałem, że jakiś czas temu rozstała się z chłopakiem. Ciekawe dla czego... Może potem dowiem się czegoś od Violetty. Byłem tak zajęty rozmyślaniem, że nie zauważyłem dziewczyny, idącej przede mną. Cała zawartość mojej kawy wylądowała na jej sukience. 
-Przepraszam!- krzyknąłem odruchowo. Wyciągnąłem z kieszeni paczkę chusteczek i zacząłem czyścić, to co zrobiłem.
-Tak, tylko pogorszysz sprawę- zaśmiała się. Spojrzałem na nią. Gdy zobaczyłem jej uśmiech, odwzajemniłem to. Jak to mówią, był tak promienny, że rozpuściłby największe lody.
-Może dasz się zaprosić na  kawę w ramach przeprosin?- zaproponowałem, odsuwając się trochę do tyłu, aby zobaczyć ją całą. Tak jak myślałem. Pięknie wyglądała. Nawet w tej bluzce, oblanej moim napojem.
-Na dzisiaj mam dosyć kawy- znów się uśmiechnęła, wycierając plamę mokrymi chusteczkami, które wyjęła z torby. 
-To może jutro?- spytałem. Widząc niezdecydowanie dziewczyny, szybko dodałem-Nie przyjmuję odmowy.
-Skoro tak ci na tym zależy, spotkamy się o drugiej w tym miejscu- powiedziała, wskazując na latarnię, która jako jedyna oświetlała pobliski plac.- To do jutra!- zawołała na odchodnym. 
   Długo jeszcze stałem tam niczym słup. Dopiero po jakiś piętnastu minutach doszło do mnie to, co zrobiłem. Umówiłem się na dwie randki jednego dnia. Na jedną z Angeles, przyjaciółką Violetty, a na drugą z tajemniczą pięknością. Jak ona ma na imię? Ach! Styles! Zapomniałeś się zapytać! Dobrze, że chociaż wiem, na którą się z nią umówiłem. Tylko nie mogę sobie przypomnieć, o której miałem przyjść po Angeles. Zawsze czegoś zapomnę. Lepiej napiszę do Violetty.
Odpowiedź przyszła prawie natychmiast.
Boże co ja zrobiłem? Dlaczego najzwyczajniej w świecie jej nie powiedziałem prawdy?
*Angeles*
Violetta wróciła do mojego pokoju jakaś... rozweselona? Tak, to chyba najodpowiedniejsze słowo, by opisać jej stan. Nie chciałam się jej pytać, co wprowadziło ją w taki dobry humor, ale ciekawość zwyciężyła.
-Powiesz mi sama, czy mam ci kupić loda, abyś mi coś powiedziała- zaśmiałam się. Było po niej widać, że chce to zrobić.
-Nie- odpowiedziała lakonicznie. Zdziwiła mnie jej odpowiedź.
-A powinnam wiedzieć?- pytałam dalej. Może w końcu pęknie i uda mi się coś z niej wyciągnąć.
-N...Nie- zawahała się.  Czyli jednak powinnam.
-Dobra nie mam ochoty z ciebie to wyciągać siłą. Ile mamy jeszcze czasu?
-Jest szesnasta trzydzieści sześć, a do czternastej mamy...- przerwałam, by dziewczyna zrozumiała o co mi chodzi.
-Zaraz co takiego?- powiedziała, unosząc kąciki ust do góry.- Zostajesz u mnie na  noc?- spytała, dla pewności łapiąc mnie za ręce.
-Tak!- zawołałam, po czym obie zaczęłyśmy skakać jak małe dziewczynki.
*Następnego dnia,Niall*
 Chodziłem jakiś rozkojarzony po całym mieszkaniu Liama. Byłem w nim sam. Wszyscy gdzieś wyszli. Byłem tylko ja i moje myśli. Bez namysłu wziąłem gitarę mojego przyjaciela i zacząłem jeździć palcami po jej strunach. Bez problemu powtórzyłem na niej wszystkie chwyty. Zacząłem grać na niej jedną z naszych piosenek, a mianowicie „Kiss you”. Jednak szybko z tego zrezygnowałem. Mój umysł zaczął mi podpowiadać, abym zagrał „Story of my life”. Posłuchałem się go. W połowie piosenki usłyszałem, że jakiś żeński głos do mnie dołączył. Nigdy wcześniej go nie słyszałem, ale trzeba przyznać, że brzmiał wspaniale. Po skończeniu naszego duetu spojrzałem na jego właścicielkę. Nigdy bym się nie spodziewał, że Violetta ma tak niesamowity głos.Wiedziałem, że dobrze śpiewa, ale nie żeby aż tak.
-Dlaczego wcześniej nie śpiewałaś, jak cię o to prosiliśmy?- spytałem, ciągle pod wrażeniem.
_______________________________________________________________________________
No i jest :) Dlaczego Violetta wcześniej nie chciała śpiewać chłopakom? Jaki był jej powód?

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Liam- część 9

Pobiegłam od razu do mojego pokoju. Było tam ciemno. Cała ja. Zapomniałam odsłonić roletę. Podeszłam  bliżej okna. Już miałam sięgać po sznurek, gdy poczułam na biodrach czyjeś ręce. Już miałam krzyknąć, ale usłyszałam słowa:
-Nie bój się. To tylko ja- usłyszałam głos Liama.
  Ja go już naprawdę nie rozumiem. Najpierw się do mnie nie odzywa, jakbym popełniła największą zbrodnie na świecie, a potem obejmuje mnie w pasie jakby nic się nie stało. Może ma wahania nastroju tak jak kobiety w ciąży?
-Liam, powiesz mi wreszcie o co ci chodzi?- spytałam spokojnie.
-Nie domyślasz się?- posmutniał.
-Czego?- zdziwiłam się.
-Ehh... Nieważne- zrezygnował.
-Liam proszę  nie bądź taki- powiedziałam, łapiąc go za podbródek, aby lepiej zobaczyć jego twarz.
*Liam*
 Gdyby nie telefon dziewczyny, pewnie byłbym ją pocałował. Zawsze coś musi mi przeszkodzić. Niechętnie się od niej odsunąłem.
-Przepraszam cię- powiedziała odchodząc kawałek, po czym odebrała telefon.- Halo? Angeles? (czyt.Anheles?) Boże jak ja cię długo nie widziałam! Z chęcią! To co u ciebie za godzinę? Ok. To do zobaczenia - pożegnała się.
-Wychodzisz?- spytałem. Boże jaki ja jestem głupi, przecież to logiczne. No tak, ale nic innego nie przyszło mi do głowy.
-Ee... Tak, i jakbyś mógł wyjść z mojego pokoju, bo chcę się przebrać- zaśmiała się.
Chętnie bym tam został, ale... niestety nie mogłem.
*Violetta*
 Zostało mi piętnaście. Szybkim krokiem wyszłam z domu i skierowałam się pod dom mojej przyjaciółki Angeles. Długo się nie widziałyśmy. Z tego co pamiętam, mimo młodego wieku ma narzeczonego. Droga mija szybciej jak się wspomina te wszystkie chwile spędzone z przyjaciółką. I tak było i w moim przypadku. Nim się obejrzałam stałam pod jej drzwiami. Lekko w nie zapukałam. Po chwili się otworzyły, a z nich wyleciała moja przyjaciółka. Zaczęła mnie przytulać, co ja odwzajemniłam. Po dobrych kilku minutach puściłyśmy się i weszłyśmy do środka. Kiedy byłam tutaj ostatnio pod ścianą stały dwie gitary, a teraz stała jedna.
 -A gdzie jest gitara Diega?-spytałam.
-Rozstałam się z nim jakieś dwa miesiące temu- zaśmiała się.
-Ale jak to? Dlaczego?- zdziwiłam się.
-Uświadomiłam sobie, że kocham kogoś innego, a nim byłam tylko zauroczona i to zauroczenie- wyjaśniła na jednym oddechu.
-Zaraz, zaraz cofnij- powiedziałam.- Kto wpadł ci w oko?
-Wiesz... Ma taki anielski głos...
-Znam go?- przerwałam jej.
-Tak.
-Jak dobrze?
-Bardziej niż myślisz.
-No weź mi powiedz- zaciekawiła mnie.- Kto to?
-Ale obiecasz, że nie powiesz tej osobie?
-Obiecuję- uśmiechnęłam się.- A więc?
-To tak, jak już wiesz znasz go, ale nie wiesz tego, że trzymam jego zdjęcie na szafce nocnej- zawstydziła się.
-Nie masz czego się wstydzić. To słodkie- przyznałam.
-Skoro tak mówisz- powiedziała, wstając z fotela i ruszając do swojego pokoju. Zrobiłam to samo. Jej królestwo nic się nie zmieniło. Te same ściany, te same meble. No może poza tym zdjęciem na szafce przy łóżku. Podeszłam bliżej i wzięłam je do ręki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na nim był....
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie  było rozdziału, ale wiecie nauka i do tego jeszcze miałam karę. Wiecie dobrze, że staram się jak najczęściej dodawać i nie zawsze uda mi się wejść ;// Chce własnego kompa ;//

środa, 11 września 2013

Liam-część 8

Śniadanie minęło nam w ciszy. Postanowiłam ją przerwać:
-To może gdzieś wyjdziemy?
-Świetny pomysł- pierwszy odezwał się Niall.- Co nie chłopaki?
Reszta tylko pokiwała głową na znak, że się zgadzają. 
-Harry, mógłbyś sprawdzić moją pocztę?- spytałam chłopaka.
-Jasne siostrzyczko-zgodził się.
Zawsze tak do mnie mówił. To takie... urocze? Tak to chyba odpowiednie słowo. Przypomniałam sobie, że muszę dać mu klucz od skrzynki.  Bez niej by raczej jej nie otworzył :D. Rzuciłam mu go, po czym on znikł za drzwiami. I znowu to samo... Cisza... Chętnie bym ją znowu przerwała, ale co miałam powiedzieć? Hej, chłopaki zacznijcie gadać? Przecież to bez sensu. 
-Violetta, jest jakiś list z szkoły muzycznej-wyrwał mnie z moich zamyśleń głos loczka. 
-Zapisałaś się do szkoły muzycznej?- spytał Liam.
Nareszcie się do mnie odezwał. Od wczoraj panowała między nami napięta atmosfera. Nie wiem o co mu chodziło.
-Tak, ale to było jakiś miesiąc temu- wyjaśniłam.- Myślałam, że nie odpiszą mi.
Wzięłam do ręki kopertę, na której widniał napis "Ven a la música". Powoli urwałam górną część papieru i wyjęłam ze środka kartkę. Teraz jej zawartość zależała od tego czy będę chodzić do tej szkoły,czy nie...
Powoli zaczęłam czytać jej zawartość, która brzmiała tak:
"Chcemy poinformować, iż pani Violetta Vancantos [czyt. wankanto] została przyjęta przez naszą szkołę "Ven a la música". Potrzebne instrukcje niedługo przyślemy pocztą, na ten sam adres, na który otrzymano list.
Z poważaniem Dyrekcja szkoły"
Kiedy przeczytałam, że dostałam się, miałam ochotę skakać ze szczęścia. Jednak nie dałam tego po sobie poznać. Chciałam nabrać chłopaków. Pomyślałam o czymś złym. Jedyne co przyszło mi na myśl to moja mama, która zmarła w wypadku samolotu. Zrobiłam taką minę, że chłopcy, aż zaczęli mnie pocieszać.
-Nie martw się- powiedział Liam.
-Oni nie wiedzą co tracą nie przyjmując cię- dodał Louis.
-Dostaniesz się do lepszej szkoły- zakończył Harry.
-Wiecie co? Chyba wybiorę się na kurs aktorstwa- skomentowałam ich zachowanie, próbując powstrzymać się od śmiechu.
Cała trójka spojrzała się na mnie jak na wariatkę. Nie dziwię im się. Jeszcze przed chwilą płakałam (co prawda udawałam,ale oni tego nie wiedzą), a teraz śmiałam im się prosto w twarz. Jedyny Niall... "No właśnie gdzie on jest?"- spytałam sama siebie w myślach, rozglądając się dookoła.
-Tu jestem- usłyszałam znajomy mi głos, który stał za mną.
Odwróciłam się i zobaczyłam od ucha do ucha uśmiechniętego blondyna. Czasem sobie myśle, czy on przypadkiem nie umie czytać w myślach. Po jego minie wywnioskowałam, że wie, że ich oszukałam. Oooo... Fajnie się zrymowało. A wracając do tematu.
-Nieźle ich nabrałaś- powiedział dalej nie zmieniając wyrazu twarzy.
-Dziękuje- powiedziałam z wielkim bananem na ustach.
-Powiecie nam o co chodzi?- spytał kompletnie zmieszany Louis.
Nic nie odpowiedziałam, tylko przesunęłam kartkę, którą cały czas miałam w rękach do nich.
-Lepiej zacznij uciekać!- krzyknął Harry.
Dobrze, że szybko zareagowałam. Pobiegłam od razu do mojego pokoju. Było tam ciemno. Cała ja. Zapomniałam odsłonić roletę. Podeszłam  bliżej okna. Już miałam sięgać po sznurek, gdy poczułam na biodrach czyjeś ręce. Już miałam krzyknąć, ale usłyszałam słowa:
-Nie bój się. To tylko ja...
______________________________________________________________________________
No i jest długo wyczekiwany rozdział 8. Wiecie staram się pisać rozdziały tak szybko jak mogę. Ale nie często mogę wejść na laptopa. Do tego jeszcze jest teraz szkoła. W tym roku chce mieć conajmniej średnią  5.0 więc muszę się trochę pouczyć. W zeszłym roku prawie mi się to  udało, no ale... Co ja będę was zanudzać. Już niedługo rozdział 9. Pozdrawiam ;))

sobota, 17 sierpnia 2013

Liam-Część7

-Podoba ci się Niall?
-Słucham?- spytałam z niedowierzaniem. Zdziwiło mnie jego pytanie. Dlaczego on chciał to wiedzieć?
-Czy podoba ci się Niall?- powtórzył nieodrywając wzroku od płyty, której miał w ręce.
-Czemu pytasz?
-Tak bez powodu. Znalazłaś jakiś fajny film?
-Może być "spiral of life and death"?- spytałam pokazując mu płytę.
Liam tylko kiwnął głową i ruszył w stronę salonu.
Dałam Liamowi płytę i ruszyłam na swoje wcześniejsze miejsce- kolana Nialla. Usiadłam i popatrzyłam na bruneta. Miał smutną minę. Usiadł bez słowa na jeden z foteli. 
*Kilka godzin później*
Obudziłam się wtulona w tors blondyna. Wszyscy jeszcze spali więc postanowiłam się trochę odświeżyć. Poszłam poszukać czegoś do przebrania. Ubrałam to. Potem poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Postanowiłam, że zrobię im naleśniki. Szybko mi to poszło. Kiedy już kończyłam
poczułam na moich biodrach czyjeś ręce. Szybko się odwróciłam. Zobaczyłam uśmiechniętą twarz Liama. Widocznie miał dobry sen.
-Czujesz się już lepiej?- spytałam z troską w głosie.
-Przy tobie zawsze- odpowiedział z uśmiechem.
-Obudź resztę- powiedziałam kończąc smażyć ciasto na naleśniki.
Nawet nie zdążyłam wystawić wszystkiego, chłopcy siedzieli już przy stole.
-Szybko wam to poszło- powiedziałam ustawiając resztę na stole. 
Śniadanie minęło nam w ciszy. Postanowiłam ją przerwać:
-To może gdzieś wyjdziemy?... 
_______________________________________________________________________
Next już jutro

czwartek, 15 sierpnia 2013

Liam- Część 6

Nie dokończył, bo go przytuliłam.
-Już lepiej?- spytałam odsuwając się od niego.
-Jak ty to robisz?- odpowiedział pytaniem.
-Po prostu jestem sobą- powiedziałam z uśmiechem.
-To bądź ją dalej!- krzyknął przyciągając mnie do siebie.
-Violetta!Louis! Chodźcie tutaj!- zawołał was Liam.
-Już idziemy!- odkrzyknął Louis za mnie, po czym zwrócił się do mnie- To czego szukałaś?
-Dzbanka na kwiaty- powiedziałam odsuwając się od niego i podchodząc do jednej z szafek.
-Jakie kwiaty?- spytał podchodząc do ciebie.- Od kogo?
-Od Nialla. A co? Zazdrosny?
-Kto? Ja? Niee... Niby o co?
-No nie wie...
-Violetta, co tak długo?- spytał Niall wchodząc do kuchni.
-Już idę. Tylko szukałam dzbanka na róże- powiedziałam znajdując duży kufer z napisem "TYSKIE".- Mam!  To co idziemy?
Szybko wyszłam z pokoju. Zobaczyłam, że wszystkie miejsca były zajęte, więc usiadłam na podłodze. Po chwili poczułam czyjeś ręce na swoim brzuchu. Moje ciało oderwało się od ziemi i po chwili usiadło na czyiś kolanach. Obejrzałam się aby zobaczyć, na kim siedzę.  Mój wzrok zatrzymał się na oczach. Niebieskich oczach. Niewiem dlaczego, ale zatopiłam się w nich. Gdyby nie głos Liama to, nie wiem ile bym się wpatrywała w jego tęczówki.
-Violu pomożesz mi wybrać film?
-Tak jasne- powiedziałam wstając z kolan blondyna.- Nadal je trzymasz w swoim pokoju?
Chłopak kiwnął lekko głową i ruszył do pomieszczenia obok. Szybko ruszyłam za nim. Kiedy weszłam, drzwi za mną się zamknęły. Odruchowo się odwróciłam.
-To tylko wiatr- wyjaśnił chłopak zatrzymując się przy półce z płytami.
-Aha- odpowiedziałam cicho i podeszłam do chłopaka.
W ciszy szukaliśmy jakiegoś horroru. Kiedy minęło jakieś piętnaście minut, postanowiłam ją przełamać, jednak to Liam przejął pałeczkę.
-Podoba ci się Niall?
-Słucham?- spytałam z niedowierzaniem. Zdziwiło mnie jego pytanie. Dlaczego on chciał to wiedzieć?
-Czy podoba ci się Niall?- powtórzył nieodrywając wzroku od płyty, której miał w ręce.
________________________________________________________________
Co Violetta odpowie? Czy zrozumie, że Liam ją kocha? A jeśli tak to co z tym zrobi? 7 część już jutro ;)